Instagram może wpędzać w kompleksy, ale są też #kadrynieulozone

- Publikujmy na Instagramie zdjęcia nieinstagramowe - apeluje na instagramowym stories Ola z "jaklubimy", malując jednocześnie listwy przypodłogowe (to się nazywa autentyczność!). A ma dziewczyna siłę przebicia, bo obserwuje ją już 17 tysięcy osób.

#kadrynieulozone są po to, by uwieczniać i publikować sytuacje zastane a nie pozowane. "Kadry nieułożone pomagają (...) W tym idealnym instaświecie łatwo wpaść w wir i pokusę (myślenia - przyp. własny), że każdy ma lepiej i ładniej" - mówi Ola, pomysłodawczyni coraz bardziej popularnego hasztagu #kadrynieulozone (odnośnik do jej profilu znajdziecie na końcu posta).

Przekładając to na język edukacji medialnej - kiedy obserwujemy same ustawione, idealne kadry, scrollujemy i nie widzimy nic, prócz ludzi o idealnych fryzurach, w drogich ciuchach, w lśniących wnętrzach jak z katalogu lub w ogrodach, gdzie trawa jest zawsze bardziej zielona, a później podnosimy głowę znad smartfona i uderza nas nudna rzeczywistość, to... No właśnie, co wtedy?

 - Instagram to zmora moich pacjentów. (...) Choć pozwala uchwycić i zatrzymać chwile, dzielić się z innymi wspomnieniami, to ma jeden wielki mankament: jego użytkownicy nakładają filtry na zdjęcia, odchudzają swoje i tak już smukłe ciała (...) Ten retusz wypacza nam estetykę. Chora pogoń za doskonałością może się skończyć brakiem pewności siebie, depresją, chęcią izolacji – komentuje na medonet.pl Katarzyna Kucewicz, psychoterapeuta.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy nakręcamy się, żeby żyć podobnie, jak nasi instagramowi "bożyszcze", a kiedy nam się to nie udaje, popadamy w melancholię. W skrajnych przypadkach można zatracić chęć bycia "tu i teraz", na rzecz bycia tam - w świecie idealnych obrazków. Bo przecież to takie przyjemne otaczać się pięknem! W kadrach nieułożonych chodzi o to, żeby wrzucić na luz. By nie napędzać tego błędnego koła, przyrównując swoje (przecież jedyne w swoim rodzaju!) życie do wyidealizowanego kanonu piękna Instaświata. Swoją drogą #kadrynieulozone byłyby również świetną odskocznią dla tych influencerów, którzy nie chcą przerobić Instagrama na festiwal próżności nastawiony na autopromocję. 

Jak wyglądają jednolite instagramowe feedy (feed jest to po prostu wygląd profilu) jako użytkownicy Instagrama doskonale wiecie. A przecież wiecie też, ile otacza nas kolorów w realnym świecie. Wyobraźcie sobie teraz, ile pracy wymaga takie zestawienie zdjęć, ich przeróbka...

Wy chyba tak serio nie wierzycie w to, że te podłogi zawsze błyszczą, że wszyscy prasują pościel, że podają obiady wyglądające lepiej niż u szefa Amaro, albo że te piękne kobiety zawsze noszą zwiewne sukienki? Mam nadzieję, że nie.

W temat świetnie wpisała się nowa kampania reklamowa Onetu #wybieramyprawdę. Pal licho, że to Onet i jego kampania wizerunkowa. Załączam z przyjemnością:



A tu znajdziecie Olę, której pomysł na odczarowywanie Instagrama tak mi się spodobał:

Popularne posty