Dlaczego nie odpoczywamy na wakacjach? Ba! Wracamy z nich bardziej zmęczeni?!

Pixabay, fot. rawpixel
Nie będę się tu rozpisywać o wielu czynnikach, które mogą składać się na ten dość powszechny dramat, np. gdy wyjeżdżamy gdzieś we dwoje, ale mamy różne podejście do odpoczynku, bo on woli zwiedzać, ona się opalać i ktoś musi się do kogoś dostosować (= ktoś tu raczej nie odpocznie). Czy też, kiedy sami wybieramy taką formę urlopu, która do nas po prostu nie pasuje... Albo kiedy zabieramy problemy bądź pracę ze sobą i większość czasu skupiamy się właśnie na tym, zamiast się relaksować... To wszystko wydaje mi się dość oczywiste. 


Skupię się natomiast na takim elemencie naszych wakacji, który jeszcze dwie (może trzy?) dekady temu w ogóle nie istniał. Elemencie, który wplątywał się w nasz relaks niepostrzeżenie przez te ostatnie dziesięciolecia i wplótł się tak ściśle, że obecnie ciężko się z tego wyplątać. Nawiasem mówiąc, w tej chwili przychodzi mi na myśl jedynie jeden sposób na oderwanie od tego elementu, mianowicie obranie sobie kierunku podróży, gdzie opłaty za transmisje danych w roamingu zagranicznym przekraczają nasz budżet a brak jest darmowego wi-fi. Tak, bo mowa o elemencie jakim jest internet i ściśle z nim związane smartfony.

Pixabay, fot. rawpixel

Pozorny odpoczynek z Internetem

Nie będę tu demonizować roli Internetu, ponieważ niektórzy - niestety nieliczni - rzeczywiście potrafią dobrać do siebie relaksujące treści stamtąd płynące, jak muzyka czy dobra książka. Gorzej, jeśli obok tych treści nieustannie wyskakują okienka komunikatora, z social mediów albo innych aplikacji a muzykę przerywa sygnał wiadomości czy e-maila. Tu właśnie pojawia się kwestia jakości naszego wypoczynku. Jakości, która ma skutkować regeneracją naszych sił.

Okazuje się, że tak telewizja, YouTube, gry komputerowe, jak i scrollowanie Facebooka czy Instagrama średnio sprzyjają faktycznemu wypoczynkowi. Jasne, są to czynności dostarczające rozrywki i przyjemności, ale ostatecznie nie dostarczają sił. Nasze głowy pochylone nad smartfonami odbierają zbyt dużo bodźców, co skutkuje zużyciem m. in. serotoniny, a co za tym idzie, powodują zmęczenie. Zmęczenie nie tyle naszych mięśni, co głów, bo serotonina ma zadanie ułatwiać funkcjonowanie naszych mózgów.

Rozrywka a regeneracja

Serotoniny dostarczyć sobie możemy jeszcze prostszymi formami relaksu. Pisząc prostszymi, mam na myśli - nie wymagającymi naszego głębokiego zaangażowania czy uwagi. Właśnie takie formy nazwać możemy odpoczynkiem. Są to: sen, leżakowanie (np. niczym niezmącone opalanie) i inne działania relaksujące, jak masaż, spokojny spacer, słuchanie muzyki, prosta książka, a nawet pomalowanie sobie paznokci albo zaparzenie kawy i wypicie jej w spokoju. U wierzących sprawdzi się też modlitwa. Macie jeszcze jakieś pomysły? Podzielcie się nimi w komentarzach.

Nasze wakacje nad Bałtykiem, fot. Artur Klebanowski

Nie chodzi mi o to, żebyśmy wszyscy jak to czytamy, odrzucili wspomniane social media, telewizję i inne rozrywki. Nie, ponieważ większości z nas one też pomagają nie myśleć o pracy i obowiązkach. Chodzi o to, by potrafić rozróżniać formy rozrywki (odpoczynku pozornego) od form regeneracji (odpoczynku faktycznego) a następnie ograniczyć przyjemności na rzecz tego prawdziwego relaksu i regeneracji.

Patrząc na śpiącego synka, tak sobie myślę - uczmy się odpoczynku od małych dzieci, a one... niech lepiej nie uczą się od nas ;)

Popularne posty