Preferencje, Facebook..., czyli o tym, jak wszyscy zamykamy się w bańkach informacyjnych


Kochanie, wychodzę na 5 minut do koleżanki, mieszaj bigos co kwadrans... Też uważacie, że nastały czasy relatywizmu? Niemal wszystko jest względne. Każdy ma swoją prawdę. Internetowi giganci to wiedzą, wykorzystują i co gorsza pogłębiają ten stan tzw. bańką informacyjną (filter bubble). Zjawisko to dotyczy KAŻDEGO użytkownika Internetu.

Klikasz w oszałamiający ciuch z Zalando, zapisujesz rewelacyjne buty z Allegro, a później wędruje za Tobą ich reklama i irytuje. Brzmi znajomo? Korzystając za pozwoleniem z mężowskiego instagramowego konta, im dłużej przesuwałam tablicę w dół, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że mamy dwie zupełnie różne aplikacje. Moja wypełniona jest zdjęciami mam z małymi dziećmi, jego - relacjami z podróży busami. Podobnie było kiedy przeglądałam z koleżanką jej Facebooka. Odczułam, że omija mnie dużo ciekawych rzeczy, o których zdaje się "mój Internet" zapomniał...

Czym jest bańka informacyjna bądź filtrująca (filter bubble)?

Tytułowa bańka składa się jedynie z ludzi, których lubimy i znamy, bądź są do nas z pewnych względów podobni oraz z treści, z którymi się zgadzamy lub zgadzają się z nimi nasi znajomi. Jednak nie decydujemy świadomie, co przez bańkę informacyjną przeniknie, ani co ma zostać poza nią. Dlatego też nie jesteśmy w stanie ocenić, czy to, czego filter bubble do nas nie dopuściło rzeczywiście byłoby dla nas niegodne uwagi.

Bańka informacyjna to nasz prywatny, internetowy świat. Tak w skrócie mogłaby brzmieć definicja filter bubble. Świat ten nie powstał jednak z naszej woli, w wyniku naszej pracy, ale w wyniku działania "pomocnego" algorytmu, który powoduje, że osoba korzystająca z sieci otrzymuje informacje wyselekcjonowane, które dobrane zostały na podstawie informacji dostępnych na temat użytkownika, jak np. lokalizacja czy historia wyszukiwania. Powoduje to, że użytkownik zamknięty jest w samonapędzającym się cyklu opinii (im więcej klikasz/lajkujesz, tym bardziej jesteś zamknięty), a szukający nie zostaje nigdy skierowany na odmienne tematy lub punkty widzenia.

Skutki zamknięcia w bańce informacyjnej

W życiu też istnieje coś takiego jak bańka, z tym, że każdy z nas ma to, na co się świadomie godzi. Każdy wie, że żyje w pewnym kręgu przekonań pochodzących z rodziny, wywodzi się z pewnego kręgu kulturowego, ale w ramach czy to nauki w szkole, czy w pracy, czy też w podróży, czytając książkę, oglądając film lub korzystając z innych mediów (ale raczej nie z tych społecznościowych) spotyka się z innym podejściem i może dostrzec względność swoich przekonań, budować PRAWDZIWY obraz świata włączając weń wszystkie możliwe do poznania aspekty.

Personalizacja treści, dzięki której Google, Facebook (i wiele innych wyszukiwarek czy mediów społecznościowych) dostarcza nam to, co jest dla nas interesujące, powoduje równocześnie, że każdy dostaje unikalny zestaw będący wynikiem jego historii wyszukiwania, reagowania (lajkowania) i innych preferencji. Nie sprzyja to dyskusji, wymianie poglądów.

Największym minusem filtrowania treści dla użytkownika Internetu jest to, że ogranicza kontakt z nowymi informacjami, a poprzez to zawęża horyzont. Internet podsuwa nam wyniki, które potwierdzają naszą wizję rzeczywistości. Niebezpieczne jest złudzenie pt. "prawie wszyscy myślą tak jak ja", które nazywa się nawet autopropagandą. Sytuacja, w której docierają do nas jedynie informacje zbieżne z naszymi poglądami sprawia, że nabieramy nadmiernego przeświadczenia o słuszności swoich racji, tracimy świadomość istnienia innych przekonań, a tym samym radykalizujemy swój światopogląd. Tym samym następuje tzw. "cyberbałkanizacja", kiedy Internet zostaje podzielony na podgrupy ludzi podobnie myślących, którzy zostają izolowani w ich własnych wirtualnych społecznościach i pozbawieni są możliwości konfrontacji z innymi poglądami.

Niestety, każdy z nas zamknięty jest w mniejszej lub większej internetowej bańce informacyjnej. Internet miał być oknem na świat, niczym księgarnia, w której możliwości wyboru zdają się nie mieć końca, a w rzeczywistości przypomina raczej własny regał z książkami.

Czy da się przebić bańkę informacyjną?

W Stanach Zjednoczonych, gdzie świadomość istnienia filter bubble jest ogromna, użytkownicy mają do dyspozycji aplikacje i rozszerzenia przeglądarek, które mają za zadanie wprowadzać różnorodność. Pop Your Bubble to aplikacja na Facebooku, która na podstawie analizy profilu, sugeruje użytkowników o odmiennej perspektywie. FlipFeed, czyli rozszerzenie przeglądarki Chrome, pozwala na zobaczenie na Twitterze newsfeedu osoby o przeciwnych poglądach, a Escape Your Bubble, inne rozszerzenie przeglądarki Chrome, dodaje do Facebooka proponowane artykuły, sprzyjające wybranej stronie politycznej.

Poszerzanie bańki informacyjnej w Polsce wymaga od nas wysiłku. Konieczne jest przyznanie, że czegoś nie wiemy i urozmaicenie swoich źródeł informacji – zostawienie polubień na fanpage’ach, które nie do końca odpowiadają naszym poglądom, zaglądanie na portale sprzyjające przeciwnemu obozowi (nie tylko politycznemu).

Można też zacząć od zmiany opcji filtrowania na Facebooku wyświetlanych zdarzeń w newsfeedzie z “najciekawsze” na “najnowsze”.

Mam nadzieję, że choć niektórzy z Was nie tylko wezmą pod uwagę powyższe rady, ale także z nich skorzystają. Tymczasem zostawiam Was z naukowym wykładem Eliego Parisera, autora książki The Filter Bubble: What the Internet is hiding from you.

 

Komentarze