Miłość w czasach reklamy i Internetu

http://www.canbe.pl/2016/02/miosc-w-czasach-reklamy-i-internetu.html

I. Szumnie zapowiadane Walentynki, Dzień Zakochanych, jest w mediach niczym innym jak dniem seksu - reklamy bielizny, tabletki na potencję i oto mamy miłość! 
II. Czy możliwe jest istnienie miłości wyłącznie w sferze wirtualnej?
Dwa różne problemy, które mają to samo źródło.

Wszystko za sprawą zakrzywionego obrazu miłości w głowach odbiorców mediów.
  
Każdy z nas odczytuje świat za pomocą swoich narzędzi, które ma w głowie - swoje przekonania, uproszczenia, doświadczenia, skojarzenia... Media mają potężną siłę nie tylko (a może aż?) zastąpienia naszych narzędzi swoimi, ale też siłę wytworzenia w umysłach swoich odbiorców przekonania, że te nowe narzędzia, to w żadnym wypadku nie są medialne podmianki. 

Jedną z takich podmianek jest MIŁOŚĆ. A rozwody czy inna rozwiązłość są według mnie największym dowodem na to, jak silnie podmianka ta funkcjonuje w świecie, w umysłach milionów ludzi. 

Miłość zredukowana do materializmu, sentymentalizmu i determinizmu

Podmianka polega na tym, że media redukują miłość do trzech wymiarów:
  • MATERIALIZM, czyli wymiar biologiczno-fizjologiczny człowieka. Miłość to instynkt, skupiający się na cielesności.
  • SENTYMENTALIZM natomiast wyraża miłość jako niepohamowane uczucie, nad którym nie panuje rozum.
  • DETERMINIZM propaguje miłość jako zniewolenie. Takie rozumowanie miłości każe zapomnieć nie tylko o rozumie, ale też wolnej woli.

Miłość w Internecie, czyli kolejna redukcja miłości

Poznawanie się przez Internet jest coraz bardziej popularne, co uważam za słuszne, dopóki nie zapomnimy, że możliwe jest jedynie wirtualne zapoznanie, ale nie poznanie kogoś.
Może istnieją kamerki internetowe, ale nigdy nie zastąpi to prawdziwego kontaktu face to face. Nie chodzi tylko o to, że jakość obrazu może pozostawić wiele do życzenia, ale tak naprawdę zobaczymy tylko tyle, ile ta osoba nam pokaże - nie tylko chodzi o wygląd. Miłość opiera się na szczerości i uczciwości, więc niemożliwe jest jej zaistnienie, kiedy możemy dostrzec jedynie pozory.

Super, jeśli ktoś pokazuje swoją prawdziwą twarz, mówi (czy też pisze) prawdę, ale i tak pozostaje zagrożenie zakochania się nie w tej osobie, co raczej w wyobrażeniach o tej osobie. Bo nie widząc kogoś na żywo, nie słysząc na żywo, nie chodząc z kimś na żywo, wyobrażamy go sobie - jaki jest, jak się zachowuje. Tak naprawdę widzimy go zazwyczaj w jednej tej samej sytuacji, bądź kilku. Kontaktując się przez Internet nie widzi się, jak rozmówca reaguje w określonych sytuacjach, czy dba o dom, jak wyglądają jego relacje z innymi osobami, jak żyje. On w naszym umyśle wygląda i jest taki, jakim go stworzyliśmy i niekoniecznie ma to odniesienie do rzeczywistości. 

By zaistniała prawdziwa miłość, należy spędzać ze sobą czas na żywo. Inaczej miłość będzie teorią. 

A jakie Wy zauważacie prawidłowości dotyczące związku tego, co proponują nam media z pojmowaniem miłości przez Was lub Waszych znajomych?

Popularne posty