14 lutego 2016

Miłość w czasach reklamy i Internetu

http://www.canbe.pl/2016/02/miosc-w-czasach-reklamy-i-internetu.html

I. Szumnie zapowiadane Walentynki, Dzień Zakochanych, jest w mediach niczym innym jak dniem seksu - reklamy bielizny, tabletki na potencję i oto mamy miłość! 
II. Czy możliwe jest istnienie miłości wyłącznie w sferze wirtualnej?
Dwa różne problemy, które mają to samo źródło.

Wszystko za sprawą zakrzywionego obrazu miłości w głowach odbiorców mediów.
  
Każdy z nas odczytuje świat za pomocą swoich narzędzi, które ma w głowie - swoje przekonania, uproszczenia, doświadczenia, skojarzenia... Media mają potężną siłę nie tylko (a może aż?) zastąpienia naszych narzędzi swoimi, ale też siłę wytworzenia w umysłach swoich odbiorców przekonania, że te nowe narzędzia, to w żadnym wypadku nie są medialne podmianki. 

Jedną z takich podmianek jest MIŁOŚĆ. A rozwody czy inna rozwiązłość są według mnie największym dowodem na to, jak silnie podmianka ta funkcjonuje w świecie, w umysłach milionów ludzi. 

Miłość zredukowana do materializmu, sentymentalizmu i determinizmu

Podmianka polega na tym, że media redukują miłość do trzech wymiarów:
  • MATERIALIZM, czyli wymiar biologiczno-fizjologiczny człowieka. Miłość to instynkt, skupiający się na cielesności.
  • SENTYMENTALIZM natomiast wyraża miłość jako niepohamowane uczucie, nad którym nie panuje rozum.
  • DETERMINIZM propaguje miłość jako zniewolenie. Takie rozumowanie miłości każe zapomnieć nie tylko o rozumie, ale też wolnej woli.

Miłość w Internecie, czyli kolejna redukcja miłości

Poznawanie się przez Internet jest coraz bardziej popularne, co uważam za słuszne, dopóki nie zapomnimy, że możliwe jest jedynie wirtualne zapoznanie, ale nie poznanie kogoś.
Może istnieją kamerki internetowe, ale nigdy nie zastąpi to prawdziwego kontaktu face to face. Nie chodzi tylko o to, że jakość obrazu może pozostawić wiele do życzenia, ale tak naprawdę zobaczymy tylko tyle, ile ta osoba nam pokaże - nie tylko chodzi o wygląd. Miłość opiera się na szczerości i uczciwości, więc niemożliwe jest jej zaistnienie, kiedy możemy dostrzec jedynie pozory.

Super, jeśli ktoś pokazuje swoją prawdziwą twarz, mówi (czy też pisze) prawdę, ale i tak pozostaje zagrożenie zakochania się nie w tej osobie, co raczej w wyobrażeniach o tej osobie. Bo nie widząc kogoś na żywo, nie słysząc na żywo, nie chodząc z kimś na żywo, wyobrażamy go sobie - jaki jest, jak się zachowuje. Tak naprawdę widzimy go zazwyczaj w jednej tej samej sytuacji, bądź kilku. Kontaktując się przez Internet nie widzi się, jak rozmówca reaguje w określonych sytuacjach, czy dba o dom, jak wyglądają jego relacje z innymi osobami, jak żyje. On w naszym umyśle wygląda i jest taki, jakim go stworzyliśmy i niekoniecznie ma to odniesienie do rzeczywistości. 

By zaistniała prawdziwa miłość, należy spędzać ze sobą czas na żywo. Inaczej miłość będzie teorią. 

A jakie Wy zauważacie prawidłowości dotyczące związku tego, co proponują nam media z pojmowaniem miłości przez Was lub Waszych znajomych?

12 komentarzy:

  1. Jeżeli chodzi o zapoznawanie się przez Internet, to zgadzam się, że to opcja dobra na początek, ale potem bliski kontakt jest niezbędny. My poznaliśmy się w ten sposób, mimo że mieszkaliśmy na jednym osiedlu i mieliśmy wspólnych znajomych i dość szybko postanowiliśmy się poznać na żywo. Co prawda nie było planów matrymonialnych, myślałam, że będziemy po prostu przyjaciółmi, ale po dwóch spotkaniach face to face wiedziałam już, że wyniknie z tego coś więcej. No i wynikło, bo w tym roku obchodzimy dziesiątą rocznicę :)

    Tak więc, raz jeszcze - zapoznanie, jak najbardziej, ale zakochiwanie się w literkach i wyobrażeniu drugiego człowieka - lepiej nie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie związku tu nie ma. Wszystko zależy od Nas, od tego jak pojmujemy rzeczywistość i jak chcemy ją pojmować. Czy bielizna to już wulgaryzm i spłycenie miłości do seksu? Szczerze mówiąc bez seksu też nie ma pełnej miłości. Jasne jestem przecieniczką tv - praktycznie jej nie ogądam. Uważam, że MTV i te inne robią nastolatkom sieczkę z mózgu, ale przykład idzie od rodziców, rodziny i otoczenia. Jeśli nie mamy wpojonych żadnych zasad, to ich nie przestrzegamy, łatwo nami manipulować. Materializm i konsumpcjonizm tak pochłonął ludzi, że już nie wiedzą, co to bliskość, szacunek i czas dla innych. To temat na długą debatę. A poznawanie się przez internet...znam kilka bardzo szczęśliwych małżeństw, które właśnie tak się poznało. Udawać ludzie potrafią i w cztery oczy. I to bardzo długo. Stąd powiedzenie, że nie poznasz człowieka dopóki nie zjesz z nim beczki soli. Często ludzie zmieniają się po ślubie, często mężczyźni odchodzą, gdy pojawia się dziecko, a poznają się z żoną wcale nie przez internet. To tylko forma poznania. Dla niektórych nawet bardziej dostępna, łatwiej im się otworzyć nie widząc rozmówcy. A są pary żyjące na odległośc latami (chociażby żony żołnierzy, marynarzy...)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja poznałam swojego męża przez internet. Pokochała jego obraz w swojej głowie. W realu spotkaliśmy się 6 razy, a później zamieszkaliśmy razem. W kwietniu będziemy świętować 5 rocznicę ślubu :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Do niedawna niezbyt wierzyłam w miłość poznaną w internecie. Ostatnio jednak pewna bliska mi osoba poznała tam swojego partnera i oboje świata poza sobą nie widzą (chociaż dzieli ich pewna odległość). Sceptycznie do tego podchodzę, ale przynajmniej wierzę w taką miłość...
    To przerażające, że media mają ogromny wpływ na takie aspekty naszego życia jak miłość.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. przez te reklamy i wystawy zakupowe same walentynki kojarzą mi się z kupowaniem pierdół sobie na wzajem, byleby były czerwone... dla mnie każdy dzień jest dniem zakochanych jeśli na prawdę się kogoś kocha ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie mam TV więc nie ulegam szaleństwie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. zakochać się przez internet to chyba nie można tak naprawdę, zgadzam się, że miłość to tylko w realnym życiu, internet pomaga kojarzyć ludzi ale faktycznie póki się człowiek nie spotka na żywo to są tylko wyobrażenia o drugim człowieku i nic więcej,
    a tak w ogóle telewizja kłamie, w przedstawianiu miłości także, pokazuje miłość idealną, nie pokazuje efektów ubocznych takiej miłości, wiele kobiet upadło podążając za taką miłością odrzucając tą prawdziwą mniej efektowną rzucając się na tą z pozoru podobną do kadru z filmu

    OdpowiedzUsuń
  8. Cóż Internet na pewno może pomóc z poznawaniu nowych ludzi, niektórym udaje się stworzyć z takiej relacji naprawdę świetne związki. Ale jednak w tego rodzaju relacjach przez Internet trzeba w tym wszystkim pamiętać o tej granicy pomiędzy rzeczywistością realaną a wirtualną ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Walentynki w tych czasach to święto baaardzo komercyjne: wszechobecna czerwień i serduszka. Do tego mnóstwo słodyczy. Reklamy na mnie nie działają, ale lubię w taki dzień jak ten sprawić przyjemność ukochanemu. :) Choć oczywiście nie jest to jedyny dzień w roku. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Odkąd stałam się świadomym człowiekiem zauważyłam, że słowa miłość i przyjaźń to coś co dawno straciło swoje pierwotne znaczenia. Wszystko powinno być takie jak wymyślił sobie reżyser amerykańskiego filmu romantycznego. Walentynki? Komercja Obłuda Zakłamanie

    OdpowiedzUsuń
  11. W dzisiejszych czasach trudno jest oddzielić świat realny od wirtualnego, ponieważ oba te światy się przeplatają. Ja znalazłem swoją drugą połówkę w Internecie i nie żałuję. Po prostu trzeba zachować ostrożność i trzeźwy umysł. A przede wszystkim Internet to miejsce, gdzie można kogoś poznać, ale nie zastąpi on spotkania w cztery oczy i poznania kogoś w realnym świecie. Co do Walentynek i mediów, to nie zwracam już na to uwagi. Niby to komercjalne święto, ale mimo całej tej lukrowej otoczki, jest bardzo miłe. Dobrze mieć takie dzień w roku, kiedy można jeszcze bardziej zadbać o ukochaną osobę, bo dbać trzeba każdego dnia! Miło jest kupić kwiaty, jakieś słodkości, zrobić romantyczną kolację, zabrać swoją miłość na spacer/do opery/teatru/kina/filharmonii. Jest dużo różnych opcji by pokazać, że się kocha... Ważne by okazywać to też nie tylko w jednym dniu w ciągu roku, ale też każdego dnia.

    OdpowiedzUsuń

  12. Zapoznać jak najbardziej , ale poznać człowieka trzeba w życiu. Kochać to rozumieć tą drugą osobę i chcieć z nią być - nie dla rzeczy dla niej/niego. :)

    OdpowiedzUsuń

Naj­trud­niej­sze w dys­kusji nie jest to, by bro­nić ja­kiejś opi­nii, ale by ją mieć - Éric-Emmanuel Schmitt.