Dzień Bez Przekleństw, ale mamy taką, k**wa, konwencję

http://www.canbe.pl/2015/12/dzien-bez-przeklenstw-ale-mamy-taka-kwa.html

Z okazji Dnia Bez Przekleństw, który wypada 17 grudnia, życzę wszystkim odbiorcom mediów, by jak najczęściej mieli możliwość uchwycenia treści bez przebijania się przez warstwę toksycznej formy. Bez rozkodowywania wulgaryzmów.

Przekleństwa w mediach istnieją nie od dziś. Niestosowne słowa czy zachowania przestały być domeną skandalistów. Coraz częściej związane są z osobami, które powinny świecić przykładem, czyli osobistościami mediów. Tracimy kontrolę nad wulgaryzmami opanowującymi przestrzeń debaty publicznej, nasze uszy tępieją. Problematyczne jest to, że coraz więcej odbiorców nie uważa tego za problem. Podobnie nadawcy, którzy usprawiedliwiają używanie wulgaryzmów KONWENCJĄ. 

Burza Wojewódzkiego z piorunami Przekroju,
czyli
 
"Taka, k***a, konwencja"; Przekrój nr 27/1012

W 2012 roku znany wszystkim Kuba Wojewódzki po żartach na temat Ukrainek, których nie szczędzili wraz z Michałem Figurskim na antenie radia EskaROCK, stwierdził, że publiczna wrzawa wynikła z niezrozumienia konwencji ich programu. Najbardziej znaną ripostę na te tłumaczenie Wojewódzkiego opublikowano w Przekroju: 
Problem z »konwencją« jest taki, że hasło to pada, ilekroć jacyś frajerzy próbują przekonać tych, którym coś się nie podobało, że powinno im się to podobać. Jak obronić ch***y film? Powiedzieć, że taka była »konwencja«.
Nie mogę się z autorkami, Martą Karaś i Iloną Witkowską, nie zgodzić, ale już taka pewna nie jestem czy dodanie ich piorunów do tej burzy Wojewódzkiego było konieczne.
 
Zagrzmiało niebezpiecznie, kiedy w radiu EskaROCK Figurski i Wojewódzki zachowali się bezczelniej niż zwykle, mówiąc o gwałceniu Ukrainek. Panowie zapomnieli o granicy. Wolność słowa - owszem, ale nasza wolność ograniczona jest wolnością i godnością drugiego człowieka. I basta. Ich lanie wody doprowadziło do ulewy. Prezenterzy jakby zapomnieli, że ich działania są jak kręgi po wodzie i rozchodzą się na tafli naszych umysłów. Burzą spokój, budzą myślenie, tworzą opinie, kształtują!

Jest burza, są pioruny. Jak grom z jasnego nieba pojawiła się nieprzebierająca w słowach odpowiedź Przekroju pt. „Taka, k**wa, konwencja”. Artykuł jest wiązanką najśmielszych wulgaryzmów, mających obrazić naszych „dowcipnisiów”. Ze względu na to nie przytoczę całego tekstu. Ciekawskich odsyłam do przeglądarki. Bluzga na obeldze. I moje wewnętrzne konsternacje, bo toksyczna forma jest zaprzeczeniem treści, z którą trudno się nie zgodzić. Autorki świadome, że konwencja używania kolokwialnego słownictwa zawsze wzmocni ekspresję wypowiedzi, jak gdyby zapomniały, że ich obcesowy apel dotrze nie tylko do „Wojewódzkiego i jego przydupasa”, ale do rzeszy ludzi, którzy sięgają po prasę, bo cenią sobie kulturę słowa.

Nic tak nie ostrzy pióra jak świadomość, że przebijemy się przez informacyjny hałas mielony przez miliony umysłów. Jednak użycie (a raczej nadużycie) najbardziej nieprzyzwoitych, ordynarnych wyrazów było konwencją nietrafioną. Tym bardziej, że paniom nie brakuje przecież inwencji i oryginalności, co udowodniły, stosując twórcze zwroty określające zniewagę:
Gdy jesteśmy przekonane, że oto już: Rów Mariański głupoty, chamstwa i podłości, nadchodzi bolesne rozczarowanie, że jednak nie. Że jest coś niżej. 
Ciekawe, czy twoje córki są wystarczająco inteligentne, by zrozumieć, dlaczego opowieści o gwałceniu sprzątaczek są zabawne. 
Nie miałabym nic przeciwko artykułowi, gdyby zawierał wyłącznie takie śmiałe i nieszablonowe przytyki.
„Taka, k***wa, konwencja” wywołuje szok estetyczny. Przeklinanie świadczy o niskiej kulturze osobistej, braku dojrzałości i ubóstwie języka a dziennikarze są przecież przekazicielami kultury. Dojrzali ludzie nie obciążają innych, w tym przypadku wrażliwych na słowo czytelników, odpowiedzialnością za swoje emocje. Dojrzali ludzie potrafią wulgaryzmy schować do kieszeni, pamiętając, że media to nie prywatna przestrzeń. Należy do wszystkich. Podoba mi się metafora mediów jako pralki
Zamknięta przestrzeń z plastiku, w której wirują w kółko te same frazesy, kłaki, inny syf i trochę drobnych. Co więcej, jak widać po naszych królach i królowych ścianek, wystarczy tam chwilę posiedzieć i tak się we łbie kręci, że się zapomina, gdzie góra, gdzie dół.
Dodam, że choć pralka wiruje na najwyższych obrotach i pranie robione jest w bardzo wysokiej temperaturze, wyciągnięte łaszki powinny być czyste i pachnące. A nie coraz bardziej obklejone nieeleganckim syfem.
 
Tam, gdzie treść jest wartościowa, piękno języka powinno być zwieńczeniem zawartości, by można było uchwycić treść, nie musząc przebijać się przez warstwę toksycznej formy. 17 grudnia – Światowy Dzień Bez Przekleństw. Może przynajmniej tego dnia nie trzeba będzie odczytywać głębszej myśli zakodowanej w wulgaryzmach. Wykrzesywać na siłę trochę kultury, z miejsc gdzie pozornie jej nie ma.

Popularne posty