29 listopada 2015

Anegdota o rybaku = wartościuj swoje życie i wylecz się z braku czasu

http://www.canbe.pl/2015/11/anegdota-o-rybaku-wartosciuj-swoje.html

Wiem, wiem... Pisałam o tym, że pisanie bloga tylko wtedy nas czegoś nauczy, kiedy piszemy systematycznie i z dbałością. Jednakże w ostatnim czasie musiałam poświęcić pierwszy aspekt, by zachować ten drugi, według mnie ważniejszy. Zresztą, takie wartościowanie czasu ma sens. Dzisiejszy wpis właśnie o tym.

Brak czasu jest podobno najczęstszą chorobą XXI wieku. Nic dziwnego, że dopadła ona również mnie. To ciężka choroba, bo każdy z nas ma tylko jeden sezon do przeżycia - czas jest zasobem ograniczonym. Na domiar powagi tej choroby, czasu nie da się cofnąć ani składować czy odkładać na później. Nie można go kupić, zwielokrotnić, nie daje się niczym zastąpić i nieustannie upływa.

Przyczyny, objawy i leczenie braku czasu


Przyczyny
  • nieuważne wsiąkanie w bełkot otaczających nas zewsząd ekranów (smartfon, tablet, laptop, telewizor...), z czym wiąże się niedobór asertywności;
  • flegmatyczność, lenistwo lub gadatliwość - brak złotego środka;
  • PRZEDE WSZYSTKIM: brak zatrzymania się, refleksji nad przemijaniem życia oraz niedobór jego wartościowania, co objawia się w braku motywacji lub w zajmowaniu się rzeczami mniej ważnymi.

Objawy:
  • marzenie rozciągnięcia doby chociaż o kilka godzin;
  • frustracja;
  • ciągłe przekładanie spotkań, zadań etc.

Na szczęście, ta choroba jest uleczalna.

Leczenie:
  • ustalenie priorytetów = wartościowanie życia;
  • rozplanowanie dnia, tygodnia, miesiąca, roku, lat, ŻYCIA według ustalonych priorytetów i dostrzeżonych wartości;
  • podział obowiązków - niektórzy robią coś za kogoś a może wcale nie trzeba?
Leczenie braku czasu opiera się na nauce świadomego korzystania ze swojego cennego czasu. By świadomość budować, trzeba zacząć od solidnych fundamentów a takimi są nasze cele, priorytety, wartości. Kiedy już mamy fundamenty czas się zabrać za parter. Na tym etapie identyfikujemy działania, które musimy wykonać dla osiągnięcia celów oraz świadomość ile zajmą one czasu i kiedy się za nie zabrać. Kolejne piętra to realizacja zamierzonych działań a schody to monitorowanie (kontrolowanie) osiąganych wyników i ewentualna korekta celów (ale nie wymagajmy od życia zbyt mało!).

Niestety w ustalaniu własnych priorytetów nie pomogą media dla mas, które z człowieka robią leminga. Krzyczące media przeszkadzają w usłyszeniu siebie.

Można jednak znaleźć treści, które skłaniają do refleksji, np. Weź pod uwagę, że Twoja doba trwa tyle samo, co doba gwiazdy, prezydenta czy osoby, którą podziwiasz (martapisze.pl). A kilka tygodni temu trafiłam w sieci na cudowną anegdotę o rybaku, która zdecydowanie oddaje moje priorytety:
Pewien amerykański biznesmen wybrał się do Meksyku. Będąc w wiosce na wybrzeżu, w małym porcie spotkał rybaka, który wrócił z ładunkiem bardzo dobrej jakości tuńczyka. Amerykanin zagadnął go:
– Ile trwały twoje dzisiejsze połowy?
– Och, niezbyt długo.
– A co robisz z resztą czasu?
– Śpię do późna, spędzam czas z moją żoną i dziećmi, chodzę na spacery, sączę wino i gram na gitarze z moimi amigos. Jestem bardzo zajętym człowiekiem, senor.
– Słuchaj, jestem doświadczonym człowiekiem biznesu i radzę ci, żebyś zaczął łowić więcej ryb.
– Po co mi więcej ryb?
– Po to, żebyś zarabiał więcej pieniędzy.
– A po co mi pieniądze, senor?
– Żebyś mógł kupić większą łódź i łowić jeszcze więcej ryb. A z zysków mógłbyś kupić więcej łodzi i zatrudniać rybaków. Dzięki temu mógłbyś otworzyć przetwórnię ryb, kontrolując zarówno surowiec, jak i produkt, a potem przenieść się do Mexico City, a może nawet do Nowego Jorku. Byłbyś człowiekiem sukcesu!
– Ile czasu by mi to zajęło?
– Jakieś 10-15 lat.
– Aha. To dość długo.
– Posłuchaj, wtedy przychodzi najpiękniejszy moment. Sprzedajesz dobrze prosperującą firmę i zarabiasz miliony, miliony dolarów!
– Miliony? A po co?
– Po to, żebyś mógł się wyprowadzić do nadmorskiej wioski, by spać do późna, spokojnie spędzać czas ze swoją żoną i dziećmi, chodzić na spacery, sączyć wino i grać na gitarze ze swoimi amigos….

29 komentarzy:

  1. To, co napisałaś doskonale obrazuje rzeczywistośc..

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy tekst, świetnie napisany! Rzeczywiście brak czasu to choroba XXI wieku. Nie zdawałam sobie z tego sprawy dopóki i mnie nie dopadła. Obecnie planuję każdy dzień, miesiąc, rok itd. Nie wyobrażam sobie żyć inaczej, nawet nie mogę sobie na to pozwolić... Może inni są bardziej spontaniczni, ale w moim wieku wolę nie ryzykować. Jeżeli pozwolisz - zostaję na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra organizacja to klucz do sukcesu moim zdaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam tę anegdotę o rybaku, trafne słowa. Sama też poniekąd cierpię na jego brak. Ostatnio zastanawiałam się - jak to jest, że nie mam już pod opieką dzieci, a nadal nie jestem w stanie zmieścić w ciągu doby wszystkiego, co bym chciała. Cóż, jedyne wyjście, to zrezygnować z czegoś na czym nam najmniej zależy, bo głupotą jest przez całe życie biegać z wywieszony jęzorem. Tak naprawdę sami od siebie tego wymagamy, sami bywamy zbyt zachłanni. I sami możemy to zmienić :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Swietny wpis i cudowne rady! Najwiekszym wykradaczem naszego cennego czasu jest niestety komputer, telewizja i komorka. Wystarczy ich nie miec lub nie wlaczac i problem rozwiazany i trzeba tylko miec te SILNA WOLE, aby tak robic, a czasu bedziemy miec tak duzo, ile chcemy!

    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nauczyłam się kontrolować to co muszę robić, a to czego nie muszę a tylko zabiera mi czas. Za dużo czasy potrafi przelecieć przez palce...

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny wpis. Muszę przyznać, że rok temu byłem bardziej zorganizowanym człowiekiem, chociaż powoli teraz do tego mojego małego perfekcjonizmu dzięki nowym stanowisku na uczelni. Podoba mi się końcowa anegdota. Trochę w stylu prowadzenia rozmów przez Sokratesa.

    Pozdrawiam,
    Adam (brakujacykolorteczy.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana, świetnie piszesz! I jakie mądre spostrzeżenia! super:)))) Dobrego tygodnia:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta opowiastka o rybaku jest... cudowna. Tak trudno jest dostrzec, że biegniemy za czymś, co mamy tak naprawdę na wyciągnięcie ręki, ale ciągle odwlekamy to na później, bo najpierw "kariera i kasa"... Mam nadzieję, że dzięki Tobie chociaż kilka osób zatrzyma się i zastanowi nad swoim życiem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety choroba jest złośliwa i często ciężko się ją leczy, ja nad tym pracuje :)

    OdpowiedzUsuń
  11. telefony, internety, telewizory to okropne pochłaniacze czasu. pamiętam, jak kiedyś, powiedzmy do 12:00, nie miałam Internetu, w tym czasie zdążyłam zrobić zakupy, naszykować obiad, posprzątać w mieszkaniu, zrobić pranie i poprasować ;) później śmiałam się do narzeczonego, że bez internetu jestem bardzo produktywna :P

    OdpowiedzUsuń
  12. mi się chyba nie uda wyleczyc ;p

    OdpowiedzUsuń
  13. "wsiąkanie w bełkot otaczających nas zewsząd ekranów"
    Dokładnie!
    z tym właśnie walczę i to mnie wkurza

    OdpowiedzUsuń
  14. Łał. Od samego początku tekst bardzo mnie zaciekawił, zostało tak do końca. Dobry i uniwersalny temat, lekka i zrozumiała treść. To, jak zagospodarujemy czas w naszym życiu jest bardzo ważne. Sprzęty audiowizualne niszczą nas od wewnątrz. Uzależniają, kradną cenny czas, zabarwiają życie fałszywie. Nasze priorytety stają się żadne. W ciekawy sposób ukazałaś to, czego wcześniej nie dostrzegałam. Doskonale! :) Pozdrawiam cieplutko. Będę wpadała częściej.

    http://pocomiwiecejx3.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo trafne spostrzeżenie. Można powiedzieć, że jest to choroba tego wieku i następnego o ile gdzieś po drodze, ktoś nie zatrzyma się i nie spojrzy na siebie widzącym wzrokiem. Ale bywa tak, że patrzymy i nie widzimy. W prawdzie najpierw robię to co ważne dla rodziny - bo takich podjęłam się obowiązków, więc je wypełniam - a potem pozostały czas wykorzystuję dla siebie. Czasem biorę wolne, by odpocząć i wtedy mówię wprost ten czas jest mój - i nikt tego nie neguje. Każdy wie, że tego rzeczywiście potrzebuję. Są sytuację, że człowiek nie może np. pracodawcy powiedzieć dość - ale uważam, że zawsze można o tym porozmawiać i wypracować kompromis. Czy zgodziłabyś się ze mną ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że można o ile druga strona dostrzega człowieka w pragnącym kompromisu. Tzn. zawsze można, ale takie czasy, że nie każdy zrozumie. Nota bene, jakoś tak skojarzyła mi się historia zaślepionego Ebenezera Scrooge'a. Znak, że udziela mi się świąteczny nastrój.

      Usuń
  16. Świetna anegdota, zapiszę sobie ją chyba :) A co do reszty to niestety, ale na brak czasu narzeka coraz więcej osób, a w większości przypadków to sami jesteśmy sobie winny. Ludzie narzucają sobie zbyt duże tempo, biorą za wiele obowiązków na siebie, a potem nie mają "czasu na życie".

    OdpowiedzUsuń
  17. piekna przypowieść! Cały post jest rewelacyjny :) przyjamnie sie czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja już wpadłam w dobry rytm i na brak czasu nie narzekam. Ba, teraz nawet mogę leżeć i oglądać filmy, pójsć na spokojny spacer. :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak, tak, coś mi to mówi :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam objawy tej choroby i muszę się leczyć. Ale patrząc na moich bliskich, rodzinę, znajomych to wszyscy są chorzy.

    OdpowiedzUsuń
  21. Czyli powinnam się leczyć...
    Kolejna choroba XXI wieku-depresja.
    Prosty przykład problemu z czasem może być brak prądu. Spróbujcie przed jeden dzień całkowicie nie używać telewizora, komputera, telefonu czy innych tego typu rzeczy. Dzień wydaje się dłuższy.

    OdpowiedzUsuń
  22. Przeprowadziłam się z miasta na wieś i teraz wydaje mi się , że czas płynie o wiele wolniej. Zaczęłam zauważać i smakować przyrodę, zwolniłam bieg .
    Zmieniłam pracę w szkole , na spokojniejszą i pozwalająca ubierać się o wiele swobodniej. To wszystko spowodowało , że przystopowałam i jest ok. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  23. Oj, tak to trudna sztuka nauczyć się dobrego zarządzania własnym czasem. Od jakiegoś czasu staram się wdrożyć dekalog św. Jana XXIII - dobrze ustawia moje priotytety na każdy dzień :-) Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Takie dziwne czasy nastały.Ja jestem rocznik 1978, pamiętam gigantyczne kolejki za wszystkim, zero udogodnien w życiu codziennym a i tak nie było tego pędu.Ludzie się spotykali, mieli na wszystko czas.Teraz same usprawnienia, wszystko cyfrowe, wszystko wystarczy tylko nacisnąc.Sklepy pełne towaru po który nie trzeba godzinami stać a my mamy coraz mniej czasu.Jak to wytłumaczyć? A no bardzo prosto.Nie wolno się dać nakręcac mediom, trzeba znać swoje priorytety.U mnie komórka cały dzień wyciszona.Nie podążam za nowinkami typu HD czy inne takie.Doceniam starocie. Uwielbiam spędzać czas z mężem, córką lub tylko sama z psiakiem na spacerze.Mogłybyśmy z moją pupilką spacerować tak bez końca.Czas wtedy nie istnieje.Wiesz ja pracuję od poniedziałku do soboty od 10.00 do 18.00tej, a umiem znaleźć czas na odnawianie mebli czy prowadzenie bloga, bo nie marnuję go na bezmyślne siedzenie na fejsie czy innym współczesnym syfie, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. dobr emedia nie są złe.. ale tekst świetny

    OdpowiedzUsuń

Naj­trud­niej­sze w dys­kusji nie jest to, by bro­nić ja­kiejś opi­nii, ale by ją mieć - Éric-Emmanuel Schmitt.