8 października 2015

Praca w mediach w "Domu nad rozlewiskiem", czyli Kalicińska o Wyścigu Szczurów

http://www.canbe.pl/2015/10/praca-w-mediach-w-domu-nad-rozlewiskiem.html


Kierownicy, dyrektorzy niczym w koloseum lubią, jak młodzi powalczą. Młodzi dają się, jak zwierzaki. Zagryzają się na śmierć. Dziwne dzieci. Rodzą się już z kłami. Zwycięzcy Wyścigu Szczurów.

- fragmenty głośnej powieści "Dom nad rozlewiskiem" Małgorzaty Kalicińskiej są wyjątkowo trafne, jeśli chodzi o opis sytuacji współczesnej pracy w mass mediach. Wersy jej książki uznałam za wartościowe, bo nie są to tylko domysły i wyobraźnia, ale przede wszystkim doświadczenie. Autorka pracowała w TVP1 zbierając wiadomości dla programu "Kawa czy herbata", długi czas pracowała i była współwłaścicielką Agencji Reklamowej Camco-Media. Zapraszam do tego świata...

   Słowem wstępu niech będzie fragment odczuć bohaterki, Gosi, związanych z ucieczką z trasy wyścigu o blichtr: Późnopopołudniowe słońce grzeje mnie w plecy. Lekki, ciepły wciąż wiaterek szemrze w gałęziach. Tak tu spokojnie... Już ponad rok, odkąd tu jestem, i nie wyobrażam sobie, jak mogłam żyć w Warszawie - mieście rozpędzonych samochodów, rozpędzonych ludzi? Wśród krzykliwych reklam, obcego mi coraz bardziej świata, którego byłam fragmentem... rozpędzoną kulą? - ten fragment "Domu nad rozlewiskiem" Małgorzaty Kalicińskiej odzwierciedla moje myślenie, priorytety. Tymczasem w gmachach telewizji...

Koloseum, czyli praca w mediach

   Na wszystkich stołkach szefów, dyrektorów, kierowników siedzą Władcy Dusz, wołając: „U nas króluje młodość!”, „Potrzebne nam młode buzie!”, „Świeże spojrzenie! Świeża krew!”. Sami za nic na świecie nie oddadzą stołka młodym. Mają świetne samopoczucie i są przekonani, że mają wspaniały gust, są nieomylni, najlepsi i najpiękniejsi. Nadwaga, zły zgryz, nie najlepsze pomysły, nieświeży oddech - ich nie dotyczą! Młodzi zaś, dumni i szczęśliwi, że dostali się do telewizji, robią, co mogą, by zwrócić na siebie uwagę, zatrzymać na sobie oko kamery i szefa. A mogą dużo! Nie mają skrupułów, oporów. Najpierw wykazują się. Jeśli mają czym, to OK, ale to nie wystarcza. Kierownicy, dyrektorzy niczym w koloseum lubią, jak młodzi powalczą. Młodzi dają się, jak zwierzaki. Zagryzają się na śmierć. Bardzo szybko łapią, czego tu się od nich oczekuje. Lojalność, przyjaźń, uczciwość wobec kolegów znika, gdy trzeba walczyć o uwagę szefa.
      Patrzyłam na te lansady, na to upodlające lizodupstwo i żal mi ich było. Zastanawiałam się, kogo oni widzą rano w lustrze? Co mówią kolegom, koleżankom, którym, by coś wygrać, podłożyli świnię, na których donieśli, których oplotkowali, zniszczyli...? Dziwne dzieci. Rodzą się już z kłami. Zwycięzcy Wyścigu Szczurów.

   Znacznie bardziej przykre było obserwowanie egzystencji rezydentek, które niczym się nie naraziły i trwają, bo są pracowite i lojalne. Godzą się na coraz gorsze stanowiska, coraz gorsze płace, gorsze traktowanie, byle tylko przetrwać, bo gdzie one, starzejące się, mądre i pracowite, znajdą pracę? Na moich oczach rozgrywał się najgorszy spektakl upodlenia. Mądre, inteligentne, kompendia wiedzy o pracy w telewizyjnym medium są wobec młodszych koleżanek dość miłe, ale tylko tyle, ile wymaga podstawowa grzeczność. Boją się piranii. Piranie, młodziutkie i ładniutkie, są początkowo przymilne, z czasem jednak hardzieją i pokazują, kto tu rządzi. Nieliczne mają tyle kultury, by szanować starsze koleżanki i liczyć się z nimi, a przynajmniej ich nie lekceważyć.

   Największym przewinieniem w telewizji nie są błędy, potknięcia, tylko starzenie się. Stary wygląd, stare poglądy, choćby nawet na kulturę, stara szkoła - to grzechy niewybaczalne! Zostawiono dwoje, troje redaktorów „starych”. Resztę zastąpiła świeża krew. Czy lepsza?

   Jakie to wszystko inne od tego, czego uczył mnie ojciec i druhna Anna! Tato twierdził, że nie szata zdobi człowieka, że o ludzkiej wartości stanowią jego zdolności, dokonania, ideały, do których dąży czasem wbrew wszystkiemu.
   - Tato! - prowadziłam z nim wyimaginowany dialog. - Nie teraz i nie tutaj! To inny świat! Inni ludzie! W tym świecie rządzi pieniądz i młodość. Reklama, blichtr, chwilowe efekty. To, co stałe, solidne i mocne, jest niemodne. Wiesz, tato, że modne knajpy, restauracje nie mogą trwać długo w swoim entouragu? Nudzą się po dwóch, trzech latach i trzeba im zmieniać klimat. Remont, zmiana wizerunku, kuchni - wszystkiego. Bo już była „passe”.
      Wiesz, tato, jak się zmieniło? Ja też muszę się zmieniać, bo inaczej zostanę w tyle. Będę „de mode” i „passe”. Pójdę na zawodowy śmietnik. To nie czasy, tato, że szanuje się starsze osoby. Choćby tylko stażem starsze. Wszyscy uciekają przed starością, przed tym, co takie naturalne i mądre. To ty mówiłeś, że „starość jest mądra”. Teraz to bzdura. Teraz, tato, starość to hamulec rozwoju. Wstydliwy etap w życiu.

   Inne czasy. Liczy się uroda, młodość, top, szczyt trend Muszę tu trwać. Nadążać. Tylko bardzo stare autorytety są kochane. Pod warunkiem, że pokazuje je telewizja i tym samym dyktuje modę na starych mistrzów. Papież ma prawo i obowiązek być stary, profesor Kołakowski, profesor Maria Janion może być stara i brzydka, Wisława Szymborska, nobliwa noblistka, Kazimierz Kutz, profesor Maria Szyszkowska, filozofka-marzycielka. Oni mogą być starzy, bo ich myśli są ponadczasowe, ich idee - nieśmiertelne. Mam jednak obawę, że pokazywani są w telewizji tylko dla równowagi. Dla przyzwoitości.
      Media oszalały na punkcie gwiazd, młodych i pięknych. Króluje szczupła sylwetka, kolorowe włosy, tipsy długie i upstrzone, nawet brylantami, na co dzień, silikon, kolagen. Najważniejsze, kto jak się ubiera, kto schudł, zrobił karierę, kogo kochają tłumy Za wulgarne wypowiedzi, wyuzdane teksty, opowiadanie o łóżkowych wyczynach. Szanujące się media pokazują czasem kogoś starszego, z dorobkiem, jako przeciwwagę dla tysięcy młodych, jednodniowych gwiazd, głuptasów bleblających przed kamerą lub dla gazety cokolwiek, byle zaistnieć. Nawet kosztem śmieszności. Jętki Jednodniówki. Wielki szał, wielki show, sezon, dwa na szczycie, a potem cisza, zapomnienie, wódka, żal, czasem narkotyki. Gwiazda spada.
      Ja nie jestem jeszcze Mądrą Starowinką. Mnie trzymają w firmie, bo jeszcze do nich przystaję, jeszcze nadążam, jeszcze robię rzeczy trendy, na topie. Jak przestanę, wywalą mnie, druhno Anno, i nikogo nie będzie obchodziło, ile mam do emerytury, jaki mam potencjał, co jeszcze mogę.

14 komentarzy:

  1. Bardzo motywujaco! super

    http://moje-kreacje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. "Największym przewinieniem w telewizji nie są błędy, potknięcia, tylko starzenie się" - to zdanie najbardziej utkwiło mi w pamięci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Nominowałam Cię do LBA. Mam nadzieję, że weźmiesz udział w zabawie :)

      Usuń
    2. O proszę, Liebster Blog mnie nie minie. Zatem przy niedzieli wezmę się za odpowiedzi.

      Usuń
  3. Na pewno warto się nad tym wszystkim głębiej zastanowić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie warto, kiedy planujesz pracę lub pracujesz w mediach, korporacjach... Tam gdzie ganiają się szczury.

      Usuń
  4. Niestety miałam nieprzyjemność pracować w korporacji. Dla tak wolnej duszy jak ja, był to zbyt ciężki orzech do zgryzienia. Mi też zostały przekazane takie wartości jakim hołdował twój tata:) Szkoda, że to co dobre i szlachetne jest nam wytykane jako wada!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie w tym wszystkim przeraża, że odebrano człowiekowi prawo do starości. Jest ona tabu, ewentualnie zarazą przed którą uchronią kolejne zabiegi medyczne, operacje, cudowne kremy i medykamenty dla siedemdziesięciolatków na potencję czy "przedłużenie" okresu dla kobiet.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zastanawiam się wciąż nad wyborem swojego przyszłego zawodu i nie ukrywam, że dziennikarstwo czasem chodzi mi głowie... Aż tu nagle natrafiam na taki tekst! Niby wiedziałam wcześniej, ze praca w mediach jest bardzo stresująca, że to wyścig szczurów, ale mimo wszystko dobrze to sobie czasem na nowo uświadomić. Pozdrawiam,
    www.ladywagabunda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest zdecydowanie praca tylko dla tych co mają twardy charakter, dlatego chociaż sama jestem pracoholiczką i ambitną, to moja wrażliwość jednak powoduje, że mogłabym mieć problem w takiej pracy. Mam za miękkie serce chyba... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. na szczęście świat telewizji odbiega jeszcze od świata rzeczywistości, i jakoś ten obraz telewizji, mediów wcale mnie nie szokuje, bo takie właśnie mniej więcej zdanie o tym świecie sobie już zdążyłem wyrobić na podstawie własnych obserwacji

    OdpowiedzUsuń
  9. jak ma się miękkie serce, trzeba mieć twardą dupę niestety... więc ja się nie nadaję już na wstępie, choć kiedyś... kto wie xDD

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny artykuł, masz lekkie pióro, bardzo miło się czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja bardzo poważnie myslałam o pracy w mediach, chciałabym miec w zawodzie kontakt z ludźmi, ale taki wyscig szczurów to trudna rzecz ddla zdrowia psychicznego...

    OdpowiedzUsuń

Naj­trud­niej­sze w dys­kusji nie jest to, by bro­nić ja­kiejś opi­nii, ale by ją mieć - Éric-Emmanuel Schmitt.