23 października 2015

O wyborach w czasie ciszy wyborczej

http://www.canbe.pl/2015/10/o-wyborach-w-czasie-ciszy-wyborczej.html

16 listopada 2014 r. skończyła się w Polsce demokracja... 

Przed nami wybory do Sejmu i Senatu RP. Media pękają od sondaży, debat, informacji, komentarzy ekspertów i "ekspertów" (jak odróżnić jednych od drugich niebawem opowiem na CanBe). Nie odcinam się do końca od przedwyborczej gorączki, choć post dotyczy wspomnień wyborów samorządowych sprzed roku, które odcisnęły piętno na moim patriotycznym sercu.

Tygodnik opinii wSIECI zaangażował się w dochodzenie prawdy o wyborach samorządowych 2014. Kilka opinii wywarło we mnie poczucie ważnej misji dziennikarza, jaką jest otwieranie oczu wbrew poprawnej politycznie opinii publicznej. By opinie na temat najwyraźniej sfałszowanych wyborów nie przepadły, najlepsze cytaty serwuję poniżej.

Ale zanim cytaty... UWAGA!


Właśnie słucham radia i okazuje się, że karta do głosowania może być dla niektórych nieczytelna! Zatem apeluję, by odróżnić spis treści od prawidłowej karty. Postawcie krzyżyk w odpowiednim miejscu! Czytam "Internety" i okazuje się, że to nie żart. Wiele portali zwraca uwagę na to, że mogą powtórzyć się problemy, jakie mieliśmy podczas wyborów samorządowych rok temu...

      Wybory samorządowe, owo święto demokracji, w którym uczestnictwo jeszcze niedawno miało być, według polityków wszystkich opcji, emanacją patriotyzmu, przemieniły się w fetę chamstwa i kłamstwa. Władza, chcąc ratować resztki własnego prestiżu, próbuje wmówić głosującym, że ci są idiotami nieumiejącymi postawić krzyżyka tam, gdzie powinno się go postawić, a nie stawiać go tam, gdzie się nie powinno. Sama więc na sobie stawia krzyżyk, sprzeciwiając się wyciągnięciu wniosków z wyborczych nieprawidłowości, fałszerstw małych i wielkich, z gigantycznego rozdźwięku między exit poll a wynikami wyborów - na niekorzyść jednej tylko partii, akurat opozycyjnej, ale i na korzyść jednej tylko partii akurat współrządzącej i mocno osadzonej w lokalnych sitwach "pilnujących"przebiegu wyborów. Bo nie uznaje za stosowne oczyścić polskiej demokracji ze skrajnego, z przeproszeniem, burdelu w komisjach wyborczych od Pierdziszewa do Warszawy - Krzysztof Feusette.

      Po wyborach samorządowych mamy do czynienia z kolejną odsłoną kryzysu toczącego nasze państwo od wielu lat. Ułomność jego struktur najtragiczniej ukazała katastrofa smoleńska, potwierdzały ją kolejne ujawniane afery oraz zaniedbania w sferze gospodarki wyhamowujące przyrost naturalny i zmuszające ponad 2,7 mln Polaków do życia na emigracji. (...) Zakrzykiwanie realnych ocen tego, co się przy okazji liczenia głosów wydarzało, kategorycznym przekonywaniem o uczciwości i rzetelności wyborów, to sygnały kryzysu polskiej demokracji. Ponad cztery lata temu Polacy zostali pozbawieni głowy państwa, istnieje obawa, że aktualnie, na naszych oczach zostajemy pozbawieni prawa głosu - Marta Kaczyńska.

       16 listopada 2014 r. skończyła się w Polsce demokracja (...) Po raz pierwszy w tej III RP policja zatrzymała, skuła w kajdanki, wrzuciła na dołek i trzymała tamże dobę dziennikarzy, którzy wykonywali swój zawodowy obowiązek i którym nikt nie zarzuca stawiania funkcjonariuszom oporu. Po raz pierwszy postawiono dziennikarzy za to przed sądem.
   W wielu i dziennikarskich, i eksperckich, i politycznych głosach tych, którzy z furią bronią tezy o uczciwości wyborów i realności niespodziewanego sukcesu PSL, czuć brak pewności, brak poczucia własnej słuszności, maskowany podwójną dawką agresji. Bo przecież na zdrowy rozum: w sytuacji, w której wyniki są radykalnie odmienne od exit poll i obliczane w warunkach kompletnego chaosu, a zarazem gwałtownie wzrosła liczba głosów nieważnych, można uznać, że fałszerstwa nie było - ale jak, na miłość Boską, można być tego pewnym? A oni są tego pewni. Są tego pewni do tego stopnia, że w tej pewności widać nieszczerość - Piotr Skwieciński.

      Niezdecydowanie Państwowej Komisji Wyborczej co do dalszego losu oddanych głosów (liczyć ręcznie? czekać na naprawę systemu informatycznego?) ukazuje stopień dezorganizacji państwa, w którym chyba już nic nie działa normalnie. Nieumiejętność przeprowadzenia wyborów po 25 latach demokratycznej praktyki rodzi konsekwencje, których wagi nie da się przecenić. Pojawiają się bowiem pytania: czy tegoroczna wpadka to tylko wypadek przy pracy, czy może potknięcie całego systemu fałszowania wyników? Dlaczego pojawiają się postulaty powtórzenia wyborów? Na co idą pieniądze przeznaczone na informatyzację państwa (mamy od tego osobne ministerstwo!)? Czy ktoś poniesie koszty klęski wyborczej organizatorów wyborów? Czy są oni (i kto z nich) za cokolwiek odpowiedzialni? - Aleksander Nalaskowski.

A na zakończenie: spostrzeżenie, apel i instrukcja obsługi kart wyborczych


  Spostrzeżenie dotyczy ciszy wyborczej. Czy w dobie Internetu istnieje cisza wyborcza?  Wszelkie encyklopedie głoszą, że cisza wyborcza jest czasem, w którym pod groźbą kary zabroniony jest jakikolwiek sposób agitacji. Obowiązuje na dzień przed i w dzień wyborów po to, aby wyborcy mogli zastanowić się i przeprowadzić głęboką refleksję nad swoim głosem. Nonsensopedia do tematu podchodzi jak zawsze prześmiewczo, lecz dość celnie, pisząc, że cisza wyborcza to okres, w którym nikt oprócz Kościoła nie może prowadzić agitacji wyborczej. Rzeczywistość oddałoby bardziej zdanie, że ciszy wyborczej nie przestrzega się w Kościele (choć nie w całym) i w social mediach.

   Apel dotyczy mądrego wzięcia udziału w wyborach. Apeluję o Waszą odpowiedzialność za naszą narodową wspólnotę, za przyszły los naszej Ojczyzny. W tych wyborach liczy się każdy głos. Także Twój!
   (...) o przyszłość Polski walczyli praojcowie, starsi bracia, rówieśnicy, i na zakończenie, dopowiadam, że mamy łatwiejszą sytuację, bo nie musimy zdobywać wolności walką zbrojną, podziemną opozycją strajkami, możemy kartą wyborczą - Jan Pietrzak z przekąsem w I śmieszno, i straszno.

   Instrukcja dotyczy książeczek do głosowania, bo nie będą to typowe karty.

Jak oddać ważny głos 25 października?

Książeczki będą dwie: dla kandydatów do Sejmu (biała) i do Senatu (żółta). Na pierwszej kartce będzie informacja, jak oddać ważny głos. Druga kartka to spis treści i na tej kartce nie oddajemy głosu! Dopiero na kolejnych kartkach umieszczone będą listy z kandydatami na posłów z danego komitetu. Głosować można tylko na jedną listę stawiając znak “X” w kratce obok nazwiska tylko jednego kandydata. Jeśli postawimy więcej znaków “X” nasz głos będzie nieważny!
    Na żółtej karcie będą nazwiska kandydatów na senatorów oraz nazwa lub skrót komitetu wyborczego, który wystawił kandydata. I znów oczywiście wybieramy tylko jednego kandydata stawiając znak “X” w kratce obok jego nazwiska. Jeśli będziemy mieć jakieś wątpliwości, w dolnej części karty znajdziemy informację, jak oddać ważny głos. 

Na kogo zagłosować? Na to pytanie odpowiedz sobie pamiętając, że Polacy nie dzielą się dziś na liberałów i konserwatystów, ale na kłamców i ludzi mówiących prawdę, na złodziei i ludzi uczciwych. To podział wyraźniejszy niż to, co nam wmawiają media (Antoni Krauze).

12 komentarzy:

  1. Jest dołączona instrukcja do karty, wystarczy przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. hehhhh... tyle sie mówi o wyborach... to nasza taka narodowa rozrywka te emocje związane z nimi. Ja tam myślę że tak czy owak nie wiele sie zmieni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram, niestety też mi się tak wydaje.
      Będzie dużo dużo nieważnych głosów pewnie... ;/

      Usuń
  3. Karty mogą być dość mylące, zwłaszcza dla osob starszych
    Ale nawet mlody w pospiechu może strzelić babola

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem nieco zagubiona w polityce. Odkąd nie mieszkam w Polsce, jakoś mniej informacji na ten temat do mnie dociera... Nie wiem czy ktokolwiek jest w stanie cokolwiek zrobić z naszego państwa, bo chyba wszyscy wiedzą o tym, że trochę się porobiło

    OdpowiedzUsuń
  5. Sami sobie mieszają z kartami wyborczymi, bo po pierwsze po co na nich spis treści. wiele osób pewnie z rozpędu tam postawi krzyżyk. Po drugie okazuje się, że jeśli na jednej liście postawimy dwa krzyżyki (odpowiednio w kratkach), to ten głos jest ważny, a przechodzi ta osoba, która jest wyżej na liście ...

    Ja się tylko zastanawiałam o czym będą dzisiaj mówić w telewizji, bo internet i tak żyje własnym życiem ;).

    OdpowiedzUsuń
  6. Co do kart, to też zawsze się dziwię, jak można nie wiedzieć jak głosować, tym bardziej, że załączona jest instrukcja. Ostatni cytat bardzo trafny. Mam tylko takie małe przemyślenie, że dzisiaj niestety trudno odróżnić kłamców od tych mówiących prawdę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też jestem pod wrażeniem cytatu, cóż za podział...i dotyczy chyba ogólnie ludzkości, nie tylko polityków. Jutro o tej porze już będzie prawie wiadomo...:) Myślę, że damy radę:))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Pojde i zaglosuję...ale tak naprawdę nie ma na kogo :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeraża mnie fakt, że nawet karta do głosowania wymaga instrukcji... Nikt nie przemyślał tego, że wiele osób nie potrafi czytać ze zrozumieniem i ilość tekstu może ich totalnie zniechęcić. A stawawianie krzyżyków na spisie treści będzie zmorą liczących głosy :)
    A na kogo głosować, hmm, wybór jest prosty, na tych którzy nie kłamią :) Prawda?

    OdpowiedzUsuń
  10. u mnie karta była wyraźna i wszystko grało, też uważam, jak ktoś tu napisał, że wystarczy przeczytać instrukcję

    OdpowiedzUsuń
  11. Byłam już chyba 6 raz w komisji i ciągle to samo.. naprawdę mnie to dziwi. Zazwyczaj karty wypełnione są poprawnie, może jedynie ze 3 egzemplarze miały postawione więcej krzyżyków niż jeden, ale ludzie przychodzą zagłosować i odnoszą nam karty na stół, nie tylko młodsi, którzy faktycznie mogą nie wiedzieć, ale i starsi. Są naprawdę zaskoczeni, że jest coś takiego jak urna i nie są to sytuacje sporadyczne.

    OdpowiedzUsuń

Naj­trud­niej­sze w dys­kusji nie jest to, by bro­nić ja­kiejś opi­nii, ale by ją mieć - Éric-Emmanuel Schmitt.