To, co proste i szczere, w Warszawie zdaje się wyuzdane

http://www.canbe.pl/2015/09/to-co-proste-i-szczere-w-warszawie.html

Pisałam już o tym, lecz nieco inaczej.
Nie tu.
Nie w takiej sytuacji.
A jednak nadal podpisuję się pod każdym zdaniem.
 

Pisałam, że chciałabym dojeżdżać do pracy rowerem? Nie w Warszawie. Ten jeden z wyuzdanych priorytetów w stolicy praktykuje mój mąż, ale tu się nie da bez przesiadki do komunikacji miejskiej. A jeśli nawet praca byłaby bliżej, to jakie mamy tu widoki?

Tu ludzie z rana jak zombie przechodzą z tramwaju do metra i dalej z podziemi wychodzą na chwilę na „świeże” - bez cudzysłowu byłoby to określenie bluźniercze, obrażające świeżość - powietrze. Później idą do puszek zwanych windami, by zamknąć się w swoim boksie w trochę większym prostopadłościanie zwanym drapaczem chmur. Kiedy pracujesz w takim miejscu, musisz być dumny. Bycie trybikiem w korpomaszynie musi być takie... budujące. 

A oto i cała Warszawka, w której aktualnie rozkwitam intelektualnie, karmiąc się w mojej alma mater. Nie zamierzam zagrzewać tu miejsca, bo już mam moje miejsce na Ziemi: świeże powietrze, własne tradycje, ukochane jeziora - to mi się nigdy nie znudzi. W dodatku, sporo satysfakcji daje świadomość tego, że inni płacą za to, co ja mam za darmo. Blisko. Takie priorytety. Wolę mniej zarabiać i mniej wydawać. Nie chcę się wypalić, tak jak odczuwam to, będąc w Warszawie. Stać w korku, podczas, gdy wiem, że gdzie indziej bym nie musiała. Nie chcę wyrabiać 200% normy, tylko po to, by się przekarmić. Chcę na Podlasie, w okolice Augustowa, które niektórzy nazywają nawet Mazurami. 

Moi rówieśnicy studiują w większych miastach Polski. Niektórzy chcą wyjechać na Zachód wygłodniali pieniędzy bez zbędnego wysiłku. Jestem ciekawa, ile napakowali do walizek niepotrzebnych, bezwartościowych „potrzeb”. Dla mnie to prześniony sen. Nie wykluczam, że gdzieś mogłoby być łatwiej, wygodniej. Ale wiem, że zawsze brakowałoby mi miejsc z dzieciństwa. Ze wspomnień i swoich odwiecznych marzeń czerpię do tej pory pełnymi garściami. Pogoń za umykającym obiektem, który nigdy nie jest do końca tym, czego szukam i pragnę, wydaje mi się bez sensu. Wtedy nie ma pełni, nie ma szczęścia. Są tylko chwile radości. Często pustej.

Nie lubię też tej warszawskiej anonimowości. Kiedy należę do swojej społeczności, mam ogień, taniec, śpiew, miłość, mam pożywienie fizyczne i duchowe, to nic więcej mi nie potrzeba, by się realizować. Ktoś może zapytać o możliwości w tym moim Augustowie. A ja myślę, że z zasobem swoich umiejętności i wiary, dam radę. Kiedy ofert z zewnątrz, nie będą pasować temu, co czuję wewnątrz, sama stworzę sobie możliwość. Człowiek przez wieki wzniósł wielopoziomowe konstrukcje wyimaginowanych potrzeb i ambicji, a tak naprawdę wciąż potrzebuje niewiele. Cywilizacyjny zgiełk przytłacza, zagłusza. Zwłaszcza WŁASNE myśli.

Mam jedno życie. Swoje. I swoje marzenia. Które są sensowne, w które wierzę. Zasiały się we mnie i kiełkowały w wolnym czasie, którego dzisiaj tak sobie skąpimy. Skupiając uwagę wyłącznie na doraźnych celach, tracimy czasem z pola widzenia coś, co dodałoby naszemu życiu blasku, polotu a nawet znaczenia. Prawda jest taka, że kiedy o czyś głęboko marzymy, pragnienie samo nas niesie ponad wysiłkiem i trudnościami. Manfred Kets de Vries (Holender, profesor i trener rozwoju osobistego) powiedział kiedyś: Jeśli prawdą jest, że leniwe osoby do niczego w życiu nie dochodzą, to rzecz ma się podobnie z tymi, które są nieustannie zajęte.

Tu nie chodzi o to, że życie przypominające wyścig szczurów mnie przeraża. Dałabym sobie radę w Warszawie z palcem gdziekolwiek. Pod względem ekonomicznym trudniej jest w mniejszych miejscowościach. Ale brak pieniędzy i pochodzenie z małej miejscowości nie musi determinować życia zdolnej osoby pod hasło: "byleby się stamtąd wybić". Nie trzeba spełniać wyłącznie oczekiwań świata, ale też własne. Tak czy siak, żyjemy jak pączki w maśle – nie jesteśmy zmuszani do dramatycznych wyborów i walki o przetrwanie. Tyle, że przerastają nas często własne marzenia. To smutne. Ja się jednak na smutku nie zatrzymam i wrócę do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych 

Moje wyuzdane priorytety spotkały się z niespodziewaną ilością zrozumienia w komentarzach:


A Wy? Co sądzicie?

Popularne posty