28 września 2015

Field recording, czyli media zamiennikiem wszystkiego

http://www.canbe.pl/2015/09/field-recording-czyli-media.htmlhttp://www.canbe.pl/2015/09/field-recording-czyli-media.html

Zadziwiający jest wielki sukces płyty CD z ciszą, którą nagrano w kościele św. Piotra we wsi East Blatchington. Raptem pół godziny materiału okazało się hitem; zamówienia przychodzą z całego świata. Niby nic - skrzypienie drzwi, śpiew ptaków, inne dźwięki natury... Podobnych pomysłów na świecie nie brakuje.

Warszawa w field recordingu, czyli nagraniach terenowych, dopiero raczkuje. Kierunek nadaje Marcin Dymiter, który zrealizował nagranie Usłysz Łazienki - szum wody, krzyk pawi, parskanie koni, urywki rozmów, skrzypiąca ławka... Cała idea nawiązuje do winylowych pocztówek sprzed lat, które można było nagrać i wysłać do bliskich. W tym przypadku chodzi o zapis fonosfery miejsca. Media puszczają oko do słuchacza - słuchowisko ma pobudzać wyobraźnię, przynieść relaks.

Jednak czy nie lepiej słuchać ciszy na żywo? Media nie przestaną mnie zaskakiwać w urealnianiu swojej własnej rzeczywistości. Ludzie niebawem zupełnie zapomną, że to jedynie odbicie naszego świata... Field recording jako tzw. pejzaż dźwiękowy (soundscape) może być jednak niezłą reklamą zachęcającą, by pojechać w nagrane miejsce - by realnie tam usiąść i w towarzystwie świeżego powietrza napawać się pięknem TEGO świata. Prawdziwego świata, nie medialnego, nagranego.  

Nie chciałabym, by płyty z field recordingiem zastąpiły RZECZYWISTE odnajdywanie piękna w dźwiękach otaczającego świata. Być może na co dzień brakuje takiego kontaktu z naturą i w miastach ciężko o chwilę ciszy, ale warto od czasu do czasu wybrać się na "koniec świata", żeby odpocząć. I dlatego warto mieszkać w takim miejscu :) Albo przynajmniej mieć gdzieś na peryferiach, na wsi rodzinę, dobrych znajomych...

 
 
 Post na poprzedniej wersji bloga doczekał się takich opinii:

Jestem ciekawa Waszych przemyśleń.

25 komentarzy:

  1. Jej... Uwielbiam wiosna spiew ptakow jak i latem, swierszcze wieczorem. Ale nie lubie sluchac nagran tego. Nie wyobrazam sobie by nie bylo prawdziwej, naturalnej muzyki tylko plyty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Field recording to zjawisko... przerażające... Nie wyobrażam sobie zastąpienia prawdziwych ptaków, prawdziwego szumu wiatru czy prawdziwej ciszy tą płynącą z głośnika. Mam swój prywatny kawałek ciszy, na przedmieściach (choć Warszawiacy twierdzą, że na "zadupiu") i korzystam z tego, dopóki mam szansę.
    Czy field recording zachęci do odwiedzenia realnego świata? Wątpię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy pomysł :). Takie słuchowisko na pewno relaksuje i odnawia wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgodzę się, z komentarzami, które jasno wskazują na realną potrzebę wyjścia do świata, jednak field recording wspaniale sprawdza się podczas zabiegów kosmetycznych, masażu. Niegdyś oczyszczałam twarz w jednym z gabinetów, podczas zabiegu dźwięki ptaków, wody, deszczu wprawiały mnie w wyjątkowy nastrój. Czułam się bardziej zrelaksowana niż kiedykolwiek - mimo, że samo wyciskanie pryszczy to dość bolesne wspomnienie. W moim mniemaniu rejestrowanie dźwięków to wynalazek również dla tych, którzy przez całe swoje życie obcowali z naturą lub przyzwyczaili się do miejskiego zgiełku i nagle musieli ograniczyć się do spacerów po domu/szpitalu ze względu na stan zdrowia/wiek. Posługując się podanymi przykładami, starałam się udowodnić, że sama inicjatywa nie polega na zniechęcaniu ludzi do wstawania z kanapy.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomysł dobry dla zabieganych i dla tych, co czasu nie mają, aby z tych wielkich metropolii się gdzieś wybrać :) Ale ja wolę ciszę w naturze - choćby godzinka w lesie, w parku. Dobrze, że mieszkam na niedużym osiedlu - to i ptaki potrafią mnie obudzić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. słyszałem o takich pomysłach, powiem szczerze, że mnie to przeraża, np słucham sobie szumu lasu, śpiewu ptaków a tu nagle pojawia się płacz dziecka, krzyk mordowanej dziewczyny, słuchając takiej ciszy miałbym wrażenie, że w każdym momencie coś takiego mógłbym usłyszeć i to mnie przeraża, natury wolę słuchać na żywo

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mieszkam w miejscu idealnym. Z tyłu za płotem mam łąkę i las, a z przodu miasto ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dlatego ja nie znoszę wielkich miast - mieszkając w metropoliach człowiek naprawdę nawet widok za okna ogląda częściej w mediach niż w rzeczywistości :D

    A ja całą niedzielę chodziłam sobie po lesie, zbierałam grzybki, słuchałam ptaków i łapałam przepiękny zapach lasu! :D A co, pochwalę się! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Będąc w mieście widuję codziennie goniących, zabieganych ludzi, hałas, gwar. Wtedy wracam do domu i jestem szczęśliwa że mieszkam na tym zadupiu i mam swój kawałek nieba tylko dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A tak pobyć czasem sam na sam...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mieszkam na wsi... łąki, lasy, pola... słowem-bajka!
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  12. mieszkam na wsi - cenię sobie ten spokój i ciszę. Gdy mam nocować w mieście, to nie mogę zasnąć słysząc hałasy samochodów i tramwajów

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiesz co, płyta z ciszą brzmi może absurdalnie, ale właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że tam, gdzie mieszkam, ciszy nie ma :D Gdy pojechałam do babci na wieś, to tam była cisza ;) No prawie, bo świerszcze koncertowały. Ale poczułam taką ulgę...;)

    OdpowiedzUsuń
  14. hmmmm... a może warto takiej ciszy poszukać też w sobie albo wybrać się spacer do parku? ja chłonę ciszę bez płyty podczas spacerów do lasu ale wiem, że nie każdy ma spacer pod ręką. Pomysł w sumie fajny, boje się tylko, że amatorzy relaksu sprayem o zapachy brzozy wypsikają w mieszkaniu, puszczą płytę i będą odpoczywać...

    OdpowiedzUsuń
  15. Masz rację lepiej gdzieś zaszyć się i na żywo posłuchać tych wspaniałych dźwięków. Uwielbiam spacery bo mogę na nich naprawdę się zrelaksować. Pozdrawiam serdecznie.
    http://balakier-style.pl/

    OdpowiedzUsuń
  16. Od razu na myśl nasunęła mi się bajka Andersena o Słowiku. Mam wrażenie że choćby nie wiem jak przemysł starałby się, nic nie zastąpi prawdziwej przyrody. Taka płyta... to jedynie dość pomysłowe rozwiązanie by w ciągu dnia znaleźć te pół godziny relaksu (chociażby oszukańczego...) - na dłużą metę nie zastąpi nikomu ani wypoczynku, ani natury :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zdecydowanie wolę oddawać się dźwiękom natury na żywo :) Nigdzie tak pięknie nie "smakuje" cisza jak na wsi, bez samochodów, fabryk i nadmiaru ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zastanawia mnie coraz bardziej, w jakim kierunku podąża ten świat, przerażają mnie takie "wynalazki".

    OdpowiedzUsuń
  19. Teraz to i cisza się sprzedaje? Może nagram się jak śpię i sprzedam to w milionie egzemplarzy? Albo nie! Nagram dźwięk klikania na klawiaturze, to będzie hit... :) ludzie nie dostrzegają tego co mają, póki tego nie kupią.

    OdpowiedzUsuń
  20. dlatego mam nadzieję, ze kiedyś będę mogła wrócić na wieś... nic tego nie zastąpi;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja ciszy szukam u moich rodziców w Borach Tucholskich, las, śpiew ptaków i szum drzew. W moim domku ciszę mam siedząc przy zmywarce w kuchni, na podłodze. Zamykam oczy i jestem :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Łał, bardzo mi się podoba u Ciebie, co prawda zajmuję się inną przestrzenią, ale zjawisko ciszy nie jest mi obce. Uwielbiam kompletną ciszę, szczególnie przy pracy. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Tez jestem zdania, że nic nie zastąpi wersji "na żywo", ale pewnie po takie płyty sięgają osoby mieszkające na co dzień przy np. ruchliwej ulicy. Co z tego, że wyrwą się raz na tydzień/dwa na zieloną trawkę jak od odgłosu aut można zwariować ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. W ogóle wszystko zaczyna sie sprowadzać do nierzeczywistego świata. Niestety :(

    OdpowiedzUsuń

Naj­trud­niej­sze w dys­kusji nie jest to, by bro­nić ja­kiejś opi­nii, ale by ją mieć - Éric-Emmanuel Schmitt.