Field recording, czyli media zamiennikiem wszystkiego

http://www.canbe.pl/2015/09/field-recording-czyli-media.htmlhttp://www.canbe.pl/2015/09/field-recording-czyli-media.html

Zadziwiający jest wielki sukces płyty CD z ciszą, którą nagrano w kościele św. Piotra we wsi East Blatchington. Raptem pół godziny materiału okazało się hitem; zamówienia przychodzą z całego świata. Niby nic - skrzypienie drzwi, śpiew ptaków, inne dźwięki natury... Podobnych pomysłów na świecie nie brakuje.

Warszawa w field recordingu, czyli nagraniach terenowych, dopiero raczkuje. Kierunek nadaje Marcin Dymiter, który zrealizował nagranie Usłysz Łazienki - szum wody, krzyk pawi, parskanie koni, urywki rozmów, skrzypiąca ławka... Cała idea nawiązuje do winylowych pocztówek sprzed lat, które można było nagrać i wysłać do bliskich. W tym przypadku chodzi o zapis fonosfery miejsca. Media puszczają oko do słuchacza - słuchowisko ma pobudzać wyobraźnię, przynieść relaks.

Jednak czy nie lepiej słuchać ciszy na żywo? Media nie przestaną mnie zaskakiwać w urealnianiu swojej własnej rzeczywistości. Ludzie niebawem zupełnie zapomną, że to jedynie odbicie naszego świata... Field recording jako tzw. pejzaż dźwiękowy (soundscape) może być jednak niezłą reklamą zachęcającą, by pojechać w nagrane miejsce - by realnie tam usiąść i w towarzystwie świeżego powietrza napawać się pięknem TEGO świata. Prawdziwego świata, nie medialnego, nagranego.  

Nie chciałabym, by płyty z field recordingiem zastąpiły RZECZYWISTE odnajdywanie piękna w dźwiękach otaczającego świata. Być może na co dzień brakuje takiego kontaktu z naturą i w miastach ciężko o chwilę ciszy, ale warto od czasu do czasu wybrać się na "koniec świata", żeby odpocząć. I dlatego warto mieszkać w takim miejscu :) Albo przynajmniej mieć gdzieś na peryferiach, na wsi rodzinę, dobrych znajomych...

 
 
 Post na poprzedniej wersji bloga doczekał się takich opinii:

Jestem ciekawa Waszych przemyśleń.

Popularne posty